Fundacja Przystanek Schronisko
Numer konta bankowego:
PL 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421
SWIFT: INGBPLPW
KRS: 0000431376
NIP: 6351830983

 

Daj Pieskom Pobiegać i Kotkom Pomruczeć (listopad 2019)

W niedzielę do naszego schronisko tłumnie przybywali goście, gdyż odbyła się znana przez wszystkich akcja Daj Pieskom Pobiegać i Kotkom Pomruczeć :) Chłodna, listopadowa aura nie odstraszyła ludzi chcących odwiedzić nasze zwierzaki. Tym razem zjawiło się Was tyle, że niestety nie każdemu udało się wyprowadzić psiaka – mamy nadzieję, że nie macie nam tego za złe ;) Również kociarnia przeżyła prawdziwe oblężenie. Schroniskowe Azorki i Mruczki zostały wygłaskane za wszystkie czasy i na pewno jeszcze długo pamiętać będą ten dzień. Niedziela okazała się również szczęśliwa dla dwóch naszych psiaków. Domek znalazła Mafia – malutka sunia z agresją lękową, która kilku wolontariuszom już pokazała, co potrafi... ;) Odnalazła się również nasza przerażona Lisia, która dwa dni wcześniej uciekła ze schroniska. Mamy nadzieję, że przyszłe akcje również będą szczęśliwe. Do zobaczenia za miesiąc! 

   

   

Nie każdy kot to tulasty miziak...

 

Dni coraz chłodniejsze, a na wybiegu wciąż czekają mruczaści przyjaciele.

 

Niestety nie każdy to tulasty pluszak. Pamiętajcie proszę również o tych, które są nieśmiałe, płochliwe, i dla których wybieg jest azylem od kontaktu z człowiekiem. Te koty również potrzebują domów - są jednak dużo trudniejsze, bardziej wymagające, potrzebujące więcej cierpliwości i zrozumienia. To nie są koty dla "początkującego".

 

Jednym z takich kotów jest Uszatka. Mimo, że przepiękna, to niestety nieśmiała.

 

Kontakt w sprawie adopcji Iwona 889 771 107

Słodki Murzynek wciąż bezdomy

Nie tylko Lunka załapała się na halloweenową sesję, Murzynek też – i jak pięknie się prezentuje! ;)

Bo nasz Murzynek to przecież sama słodycz... :) Mimo wieku, szwankującego zdrówka i gorzkich doświadczeń, psiak wciąż nie stracił optymizmu i miłości do człowieka. A przecież nie było i nadal nie jest mu łatwo... Trafienie do schroniska po latach dzielnego stróżowania w firmie, diagnoza złośliwego nowotworu – mięsaka drugiego stopnia, nieudana adopcja, powrót do schroniska i szara codzienność. Zamiast domu pełnego miłości – stróżowanie na schroniskowym placyku, zamiast ciepła i troski – betonowy boks, zamiast stałego kontaktu z ukochanym właścicielem – podawanie łapy wolontariuszom, aby otrzymać choć odrobinę czułości. 

 

Jeśli dodamy do tego szwankujące stawy i inne kwestie zdrowotne, związane z podeszłym wiekiem otrzymamy zdecydowanie zbyt wiele smuteczków i przykrości, jak na jednego psiaka. Szczęściem w całym nieszczęściu Murzynka jest brak przerzutów nowotworu, dzięki czemu na ten moment można uznać go za niemal zdrowego czworonoga. A jednak... co to za radość, gdy nasz słodziak nie ma z kim jej dzielić?

Murzynek to cudowny, łagodny starszak, zapatrzony w człowieka jak w obrazek. Niestety, póki co bezskutecznie wypatruje tego jedynego, na zawsze. Możesz go adoptować? Zadzwoń!

Kontakt w sprawie adopcji: Alicja – 725 095 727

 

Rozczula Cię ten słodki przystojniak, jednak adopcja nie wchodzi w rachubę? Nic straconego! Podaj łapę Murzynkowi i wesprzyj go finansowo lub zostań jego opiekunem wirtualnym!

Luna też świętowała halloween ;)

Zobaczcie, jak Luna się przebrała na schroniskową imprezkę z okazji halloween! Nawet jej rany na pysku wpasowały się w temat zabawy ;)

 

A tak na poważnie, rany Luny powoli się goją, jednak dziewczyna musi przyjmować ogromne ilości leków. W schronisku podawanie wszystkich i w porach, w jakich powinny, jest niemożliwe, dlatego tak bardzo potrzebny jest jej dom, choćby tymczasowy :( Po dokładniejszej diagnostyce wiemy, że winowajcą takiego wyglądu jest rumień wielopostaciowy, a nie, jak wcześniej sadziliśmy, pęcherzyca liściasta. To również choroba autoimmunologiczna, dlatego nie ma obaw, że zarazi inne psiaki.

 

Przypominamy, że Luna ma ok. 7 lat. Jest spokojna i bez problemu może mieszkać z dziećmi. Z reguły dogaduje się z innymi psami. W przypadku domu tymczasowego Fundacja pokryje koszty leczenia suni.

Kontakt w sprawie adopcji/domu tymczasowego: Alicja – 513 584 411

Skrajnie przerażona Lisia potrzebuje domu!

Lisia to okrutnie skrzywdzone stworzenie, na widok którego łzy napływają do oczu nawet doświadczonym wolontariuszom. Ciało zwinięte w drżący kłębek, czołganie się ze strachu przed zrobieniem choćby kroczku, wycięte w niewiadomych okolicznościach płatki uszu i wielkie, przerażone oczy, którymi sunia wręcz błaga każdą przechodzącą osobę, by nie robiła jej krzywdy. Nie wiemy, co psina przeszła i nie chcemy sobie tego nawet wyobrażać. Lisia nie zna normalnego życia — spacerów, czułości. Wręcz sprawia wrażenie, jakby nie znała świata zewnętrznego w ogóle, jedyne, co zna, to lęk. Praca z takim psem w warunkach schroniskowych jest niemal niemożliwa, dlatego pilnie szukamy dla niej bardzo doświadczonego domu, choćby tymczasowego, w którym wreszcie zazna normalności, czułości i ciepła. Zależy nam, aby przyszły opiekun potrafił pracować z tak lękliwym psem i posiadał spore pokłady cierpliwości i zrozumienia — sunia potrafi wystraszyć się choćby szelestu liści i podejmować desperackie próby ucieczki.

Lisia to dość młoda (maksymalnie dwuletnia), skrajnie lękliwa sunia z ogromnymi brakami w socjalizacji. Być może pomocne okazałoby się dzielenie nowego domu z innym zrównoważonym psiakiem. Lisia pilnie poszukuje doświadczonego, spokojnego domu.

Służymy pomocą behawiorysty rodzinie, która zdecyduje się przygarnąć Lisię.

Kontakt w sprawie adopcji/domu tymczasowego: Paulina – 604 745 698

 

Roksi po wypadku walczy o łapę

Kochani, znów potrzebujemy Waszej pomocy!

Roksi jest ok. 2-letnim kundelkiem. Do tej pory cieszyła się zdrowiem i szczęściem w swoim domu. Niestety kilka dni temu uległa wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego zostały zerwane wszystkie ścięgna w jej łapie i istnieje ryzyko amputacji.
Rodzina Roksi, ze względu na swoją kiepską sytuację finansową, nie jest w stanie pokryć kosztów operacji, dlatego poprosili nas o pomoc, a my prosimy Was. Operacja ma się odbyć za kilka dni i wtedy okaże się, czy jest szansa uratować łapę, czy trzeba ją amputować.

Właściciele suni bardzo ją kochają i chcą, aby wróciła do zdrowia, jednak bez pieniędzy to się nie uda :( Bardzo Was prosimy o pomoc, nawet najdrobniejsze wpłaty są dla nas na wagę złota!