Fundacja Przystanek Schronisko
Numer konta bankowego:
PL 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421
SWIFT: INGBPLPW
KRS: 0000431376
NIP: 6351830983

 

Walka o zdrowie i życie Rumka

Rumek ma siedem i pół roku. Jest niezwykle przyjacielskim psiakiem. Mądry, grzeczny i poukładany, a jednocześnie pełen energii. Pomimo swojego krótkiego jeszcze życia, zdążył już spotkać smutek, kiedy błąkał się po ulicach głodny i wycieńczony. Los poprzedniego właściciela nie jest znany. Trzy miesiące pobytu w schronisku wystarczyły, aby Rumek całkowicie zgasł i pogrążył się w rozpaczy. Kiedy po prawie roku w nowym domu otworzył się i odnalazł znów swój sens, niestety dotknęła go choroba. Na szyi szybko zaczął rozrastać się guz nowotworowy wyjątkowo ukrwiony i unerwiony. Pojawiają się też inne, podobne zmiany. Weterynarze podejrzewają raka skóry.
Rumek jest młodym psiakiem i nie pozwolimy mu zgasnąć. Potrzebuje badań, m.in. RTG, echa serca i innych, by w pełni móc go zdiagnozować. Na jego badania na razie potrzebne jest 800 zł. Jeśli podejrzenia sie potwierdzą, może być potrzebna bardzo kosztowna operacja.
Dzisiaj Rumek nie traci nadziei, choć widać, że zrozumiał, że coś niedobrego się dzieje. Prosimy, pokażcie serce i pomóżcie, by Rumek mógł dalej żyć i by dostał szansę na zdrowie.

Szogun - młodzieniec w potrzebie

Ostatnio najczęściej w tym miejscu przedstawiamy Wam psich seniorów w potrzebie. A jednak nieszczęścia nie zaglądają w metrykę i zdarzają się w pieskim życiu niezależnie od wieku.
Kilka miesięcy temu nasza fundacja podjęła się opieki nad psim dzieciakiem, Szogunem, który już na początku swojego życia doświadczył ludzkiej głupoty i niezrozumiałego okrucieństwa — poprzedni „właściciel” wyrzucił malucha przez okno, by następnie przez co najmniej tydzień trzymać go w domu, nie lecząc przez ten czas powypadkowych urazów... Na szczęście szybko Szogun trafił do lecznicy, gdzie spędził dłuższy czas, a weterynarze walczyli o jego zdrowie i sprawność, co oczywiście z uwagi na stan Szoguna nie należało do łatwych zadań. Dzięki ich wysiłkom ogólny stan psiaka można uznać za dobry — potrafi on chodzić, biegać, radzi sobie z pokonywaniem schodów. Mimo tego jedna z jego łapek, która uległa poważnemu złamaniu, wciąż pozostaje sztywna i wymaga rehabilitacji, której celem jest poprawa jej sprawności oraz uniknięcie zaników mięśni. Do tej pory była ona prowadzona w domu, który chętnie przyjął psiaka. Z pewnych powodów dom ten musiał jednak zrezygnować z dalszej opieki nad szczeniakiem. Niestety, w takiej sytuacji umieszczenie 10-miesięcznego Szoguna w schronisku znacznie utrudnia jego rekonwalescencję, dlatego obecnie poszukiwany jest PILNIE dom, chociażby tymczasowy, który zapewni mu możliwość kontynuowania rehabilitacji. Do tej pory, mimo bardzo przykrych przeżyć, psiak dał się poznać od bardzo pozytywnej strony — jako prawdziwy wulkan radości życia i miłości do człowieka. Niestety, psiak wykazuje także pewne trudności w zachowaniu. Początkowo niezbyt dobrze dogaduje się z innymi psami, przejawia także lęk separacyjny, objawiający się głośnym wyciem, więc będzie wymagał nieco pracy ze strony nowego opiekuna.
Na szczęście Szogun jest bardzo pojętnym psiakiem — szybko nauczy się nowych rzeczy przy cierpliwym i konsekwentnym właścicielu. Niestety, psiak nie sprawdzi się w domu z małymi dziećmi z uwagi na dość typowy dla szczeniaków brak samokontroli, natomiast jego relacje ze starszym dzieckiem powinny ułożyć się bez zarzutu. Szogun z niecierpliwością i merdającym ogonem wyczekuje własnego, dobrego człowieka, który pokaże mu, że miejsce u boku dwunożnego może być bezpieczne.
Kontakt: 723 941 524

Więcej zdjęć: KLIK!

Niewidomy Bax prosi o dom!

Lądowanie w schronisku jest dość „twarde” dla prawie każdego psiaka — nieznane miejsce, obce osoby, po których wciąż nie wiadomo czego się spodziewać, szczekający ze wszystkich stron sąsiedzi, niezbyt przyjemne przeżycia, o których wciąż trudno zapomnieć. A gdyby na dodatek cały ten dramat przeżywać w zupełnej ciemności?
Tak właśnie wygląda codzienność niewidomego, spanielowatego Baxa. Piękny, młody, uroczy i kochany. A jednak został wyrzucony na ulicę, na której, jak nietrudno się domyślić, zupełnie sobie nie radził. Choć schronisko jest dla niego znacznie bezpieczniejszym miejscem, to w nim także nie jest w stanie odpowiednio się zaaklimatyzować. Co innego na spacerach — podczas nich potrafi radzić sobie niemal równie dobrze, jak pełnosprawne psiaki. Jednak ich towarzystwo, czy jakiekolwiek mocne poruszenie, wzbudza jego niepokój i nerwowość. Świadczy to o jego ogromnej potrzebie spokoju, stabilnego środowiska i obecności wspierającego człowieka u boku. Niestety to właśnie tego najbardziej brakuje na co dzień w schroniskowym boksie. Dlatego też dodajemy Baxa do naszej (dość długiej w ostatnim czasie) listy podopiecznych w szczególnie pilnej potrzebie. I mocno trzymamy kciuki, by łut szczęścia sprawił, że jego los odmieni się na lepsze. Cóż, w końcu miłość jest ślepa... A psia miłość – także bezgraniczna.

Bax ma 6 lat. Szuka domu, w którym będzie jedynym zwierzęciem.

Kontakt w sprawie domu stałego/tymczasowego:
Alicja — 513 584 411

Więcej zdjęć: KLIK!

Zbiórka na pomoc w nowym domu

Zwykle za happy end schroniskowej historii każdego psiaka uznajemy jego wyjście zza krat i odejście z kochającą rodziną ku nowemu życiu. Niestety, sytuacja nie zawsze jest tak prosta, czasem nad happy endem trzeba jeszcze nieco popracować, a my chcemy odegrać w tym choć skromną rolę. 

Każdy psiak trafia do nas z ogromnym bagażem doświadczeń i różnego rodzaju rysami charakteru. Staramy się szlifować je już w schronisku, jednak specyficzne warunki nie zawsze na to pozwalają. Dodatkowo niektóre trudności ujawniają się dopiero po zmianie środowiska, już w domu. Taka sytuacja ma miejsce u naszego byłego podopiecznego, spanielowatego Mantiego. Po kilku miesiącach od adopcji psiak zaczął wykazywać agresję w stosunku do dziecka swoich właścicieli. Na szczęście nie mają oni zamiaru poddawać się bez walki, a my nie zamierzamy pozostawić ich bez niezbędnej pomocy. W końcu wiemy aż za dobrze, jaki finał miewają podobne sytuacje — niepożądane zachowanie może się nasilić, a czworonóg po pewnym czasie zwykle wraca do nas z jeszcze większymi problemami, pomnożonymi o dezorientację i frustrację, spowodowaną ponownym lądowaniem za kratami oraz kolejną psią traumę. Wynik: znacznie większe, czasem wręcz niemożliwe do odkręcenia trudności, wielokrotnie skazujące nie złego, lecz po prostu nieco zagubionego psiaka na dożywocie w schronisku. Dlatego też bardzo zależy nam na udzieleniu rodzinie Mantiego niezbędnego wsparcia. 

Wiadomo, że sytuacja jak ta to nie przelewki — gdy rady bardziej doświadczonych psiarzy nie skutkują, pomóc może jedynie profesjonalny behawiorysta. Na ten moment taki specjalista nie współpracuje na stałe ze schroniskiem, więc musimy zwrócić się z prośbą o pomoc do osoby "z zewnątrz" oraz, rzecz jasna, opłacić jej dobrze wykonaną pracę. Niestety koszty takich konsultacji nie są niskie, a do schroniska trafia coraz więcej zwierząt, które po adopcji wymagają tego typu pomocy. Chcemy, aby zebrane fundusze pomogły nie tylko Mantiemu, ale też innym potrzebującym. 

Czy szczęśliwe zakończenie nie jest warte każdej kwoty? Naszym zdaniem tak. Jeśli zgadzasz się z nami, prosimy, wesprzyj ten cel choćby najmniejszym datkiem i pomóż nam pomagać!

 

Apel dziadzia Berniego

"Od niedawna wołają na mnie Bernie, choć równie często mówią o mnie "bidulek". Dlaczego? Też nie wiem. W końcu kawał ze mnie psa, w dodatku niebrzydkiego! Podobno przypominam owczarka podhalańskiego, a to przecież psie pięknoty. Wystarczyłoby tylko trochę zająć się moją sierścią i też byłbym jak one! Ale że bidulek? No dobrze, może sen mam taki, że nie obudziłby mnie wystrzał z armaty, może powinienem trochę przytyć, tak, żeby warstwa tłuszczyku przykryła wystające kości, może tylne nóżki nie zawsze mnie słuchają, wolno drepczę i czasem tracę równowagę, może muszę wcinać różne lekarstwa, żeby moje stawy działały jak należy, może historii nie mam zbyt wesołej, w końcu po jedenastu latach bycia super kumplem trafiłem na ulicę, może jedenaście lat to dla takiego wielkoluda jak ja większość jego ziemskiego czasu... I co z tego? To nic nie zmienia! Kocham dwunożnych, a skoro jeden z nich nie chciał, żebym nadal był jego przyjacielem, to poszukam sobie nowego.

A więc ogłaszam wszem i wobec casting na nowego przyjaciela psiego starszaka! Wymagania: musi mnie drapać za uszkiem, dawać smaczki i kochać (choć to przecież to samo ;)), nie chodzić zbyt szybko, tak, żebym nadążył i nie denerwować się na mnie kiedy zostaję w tyle. Powinien też zrozumieć, że czasem straszny ze mnie uparciuch. Fajnie gdyby w jego domku był ogród, po którym mógłbym spokojnie spacerować bez potrzeby wspinania się po schodach, które czasem są dla mnie niczym Mount Everest. W zamian oferuję: dozgonną miłość, przyjaźń i wdzięczność, cudowne spojrzenie mądrych oczu i najpiękniejszy psi uśmiech pod słońcem! Czekam na zgłoszenia, a więc spieszcie się, dwunogi, bo czasu coraz mniej..."

Kontakt w sprawie domu stałego/tymczasowego: Kasia — 792 171 327

Aleks w poszukiwaniu domu

Prawdziwe wyroki zapadają nie tylko w sądzie. Nie dotyczą też wyłącznie ludzi. Najgorszym wyrokiem bywają często drastycznie złe wyniki badań, w obliczu których nasze dni są właściwie policzone... Właśnie taki wyrok zapadł niedawno także w naszym schronisku. Skazany: Aleks. Piękny, młody, posłuszny i mądry. Niestrudzony biegacz, bywalec katowickich dogtrekkingów. Kochający życie, ludzi i inne psiaki. Jak długo jednak będzie mu dane cieszyć się tym wszystkim? W tej kwestii sędzią, mającym decydujący głos, jest rak dziąseł. Dopadłszy Aleksa, dał on już przerzuty, w tym także do węzłów chłonnych. Póki co psiak nie daje po sobie niczego poznać, z podniesioną głową i merdającym ogonem stawia czoła chorobie — drugiemu, zaraz po trafieniu za schroniskowe kraty, mocnemu kopniakowi od losu. Niestety, szans na jakąkolwiek poprawę jego stanu zdrowia nie ma. Ile czasu pozostało temu czworonożnemu wojownikowi? Tego nie wiemy. Dlatego tym bardziej zależy nam, by nie spędził go w schronisku, w otoczeniu krat i szczekających psów, rzadko doświadczając ludzkiego ciepła. Chcemy, by pod koniec życia był nim całkowicie otoczony. By mógł poczuć się pewnie, bezpiecznie, u siebie... W kochającym domu, doświadczając troski własnych ludzi. Tylko tyle i aż tyle. To jedyne, co możemy mu dać.

Kontakt w sprawie adopcji/domu tymczasowego: Sebastian — 603 362 957.

Wydarzenie Aleksa na FB: KLIK!