Zibi. Młoda wystraszona dziewczynka o niesamowicie zielonych oczach i aksamitnym futerku.😻
Kiedy otwiera się klatkę jeszcze zdarza jej się syknąć, ale już nie atakuje wyciągniętej ręki.👍 Bez problemu daje się pogłaskać, a czasem zapomina, że tego nie lubi i zaczyna rozkosznie mruczeć.
Zibi zrobiła ogromny postęp. Z małego dzikuska, który nie dał się dotknąć, syczał, warczał, atakował człowieka, kiedy tylko ten się zbliżył, przeistoczyła się w dziewczynę, która akceptuje towarzystwo ludzi, daje się pogłaskać i mruczy.😊
To nie jest tak, że Zibi jest miziakiem. Jeszcze nie. To nie jest tak, że ona to głaskanie specjalnie lubi. Dalej zdarza jej się syknąć, a po chwili głaskania ucieka od ręki. Ale zmiana, jaka w niej zaszła, jest ogromna. 🥰
Cała jej metamorfoza to praca wolontariuszy, którzy przekonywali dziewczynę, że człowiek to nie samo zło i nie trzeba się go bać. Teraz kolej na dom. Na dom i człowieka, który z cierpliwością i miłością zrobi z Zibi miziaka 😊 Bo drzemie w niej potencjał. Trzeba go tylko wydobyć. ❤️