Historia zaczyna się z „dzikim wybiegu”. Dlaczego taka nazwa? Znajdują się na nim koty, które zawiodły się na człowieku i trudno im zaufać na nowo. Zazwyczaj zostają one z nami do końca swojego kociego życia. Zazwyczaj, bo czasami zdarza się cud. Teraz też się zdarzył. Po paru latach, Malutka przekonała się, że ludzka ręka, to nie tylko zło. Że ta ręka, może nie tylko dać jedzenie, czy podać leki, ale także pogłaskać. Okazuje się, że jest to bardzo miłe uczucie, tylko czy temu człowiekowi można ufać? Czy nie zrobi czegoś złego? Czy nie zrobi krzywdy?
I tak Malutka małymi kroczkami próbuje zaufać. Najlepiej, żeby pierwszy dotyk był z zaskoczenia, a później już jest coraz lepiej. Chodzi z podniesionym ogonem, pojawia się mruczenie, a nawet przechodzi przez nogi w tę i z powrotem, by położyć się wzdłuż nóg i poczuć ich ciepło.
My, ludzie, robimy wiele złego zwierzętom. Teraz musimy pokazać, że nie wszyscy tacy są. Podejmiesz się zadania?
Malutka ok. 11 lat.
Wykastrowana, zaszczepiona, zaczipowana, testy FELV i FIV ujemne.
Poszukiwany dom niewychodzący.
Wymagane zabezpieczenie okien i balkonu, jeśli jest.
Najchętniej do domu, w którym jest już jakiś kot.
W katowickim schronisku przebywa ponad 10 lat…
Tel. do wolontariuszki – 690 677 824.