Niepozorna, urocza – taka, że nie da się jej nie lubić. W skrócie: Śledzionka. Tak, imię dość nietypowe – bo śledziony brak, ale za to serce działa na pełnych obrotach 🩷
Ale żeby naprawdę ją zrozumieć i pokochać, trzeba ją poznać. Spędzić chwilę, posiedzieć obok, popatrzeć, jak się krząta. Bo Śledziona to chodzący urok osobisty – taki niezamierzony, bez wysiłku. Potrafi rozczulać samym spojrzeniem.
Tym, którym zaufa, pozwala się głaskać. Na początku niepewnie – z lekkim napięciem i spojrzeniem „czy to na pewno bezpieczne?”, ale gdy już poczuje, że wszystko jest dobrze, nie chce, by ta ręka kiedykolwiek przestała.
No i jest jeszcze jedzenie. Cokolwiek, ale najlepiej mięso – za nie oddałaby trzecią nerkę. Odkąd zrozumiała, że człowiek = szamka, wystarczy, że wejdziesz na wybieg, a ona już rusza za Tobą – tup-tup, krok w krok, z nadzieją w oczach, że coś się trafi.
Śledziona to słodycz w najczystszej postaci. Rozbraja, rozkłada na łopatki i zostaje w sercu na zawsze. Naszym – naszych, wolontariuszy… ale może jeszcze czyimś? Zostanie?
Śledzionka jest wysterylizowana, zaszczepiona, ma ok. 9 lat i ujemne testy FELV/FIV. Przebywa w katowickim schronisku od ponad 2,5 roku. Czy jest jakakolwiek szansa, że kiedyś znajdzie dom? Choćby mała, ale jest? Wierzymy, że tak.
Tel. w sprawie Śledzionki – 690 677 824.