Ibu. Przyszedł jako maluch. Teraz dalej jest maluchem, ale już o półtora miesiąca większym. Już nie jest nieporadny, na trzęsących się łapkach. Teraz pewnie rozwala wszystko w klatce robiąc tam totalne przemeblowanie i okropny bałagan.
Bo trzeba się bawić! A zabawa to bałagan. Nie od parady mówi się, że szczęśliwe dzieci to brudne dzieci. Ibu może nie jest brudny, bo przecież potrafi się już sam dokładnie umyć, ale brudne jest wszystko wokół No bo przecież tą radość i energię trzeba jakoś spożytkować .
On naprawdę jest kotem, który jest radością. Patrzysz na niego i sam się uśmiechasz. Otwierasz klatkę, a ten mały wariat wskakuje Ci w ramiona. Zaczynasz głaskać, a on głośno mruczy. A za chwilę morduje twoją rękę, bo to przecież najlepsza zabawa. Chcesz zamknąć drzwiczki – nie ma szans, bo jego łapki są wszędzie.
To wulkan, tornado i wybuchy na słońcu w jednym! Potrzebny mu dom! Tam, będzie się mógł wyszaleć, wybiegać i wariować.
Ale jest jeden mały problem. Ibu jest pospolity, czarny. A czarnych nikt nie chce. Co z tego że młody, kochany i śliczny, kiedy w klatce obok są rude maluchy. Czy ktoś pokocha tego małego diabełka? Czy ktoś da mu dom?
Ibu musi iść do domu, gdzie jest młody kot, albo z innym maluchem ze schroniska, inaczej jego energia będzie niszczycielska