Powinna mieć dom. Dostać szansę…
To potencjał, który… czy jeszcze kiedyś uda się cofnąć czas i go wykorzystać?
Pelagia nie miała nawet roku, gdy trafiła do schroniska. Wyłapana do kastracji, kilkumiesięczna kotka z piwnicy. Rokująca do oswojenia – niewiele było trzeba, żeby zdobyć jej serce, odmienić los. Poświęcić czas, którego w schronisku brakuje, dać miłość i przytulne cztery ściany.
Ale nie było chętnych na ryzyko, na adopcję…
Pelagia dorastała w lęku wobec człowieka. Klatkę po kwarantannie zamieniła na wybieg. I utknęła. Zacięta w swojej nieufności – bo jak inaczej, gdy nikt nigdy jej nie kochał, nie oswoił?
Obecnie trudno mówić, że jest gotowa do adopcji. Wymaga dużo pracy, cierpliwości, gotowości człowieka na brak sukcesu w oswajaniu. Być może doświadczony w „dzikuskach” dom tymczasowy?
Pelagia mieszka już u nas, na schroniskowym „dzikim wybiegu” ponad 2,5 roku. Dbają o nią szczególnie nasze dwie dzielne wolontariuszki. Przynoszą mięso, smaczki, dają jej swój czas i pozytywną energię
Czy Pelagia dostanie szansę czy utknie w schronisku na zawsze?
Ma ok. 4 lat. Wykastrowana, zaszczepiona, zaczipowana, testy FELV i FIV ujemne.
Poszukiwany dom niewychodzący.
Wymagane zabezpieczenie okien i balkonu, jeśli jest.
Najchętniej do domu, w którym jest już jakiś kot.
W katowickim schronisku przebywa prawie 3 lata…
Tel. do wolontariuszki – 690 677 824.